Publikacje

Relacja z 3 rundy Time Attack Trophy

Dodane: 29.10.2020

Pierwsza setka Time Attack Trophy 

Bardzo dobra frekwencja, kapitalna atmosfera i nowy oficjalny rekord Toru Toruń. Tak w największym skrócie opisać można finałową rundę sezonu nowej ogólnopolskiej serii.



Aż 100 kierowców, czyli tyle ile wynosił limit zgłoszeń, znalazło się na liście startowej finałowej odsłony Time Attack Trophy 2020. Do udziału w zawodach zgłosiło się ich jeszcze więcej, ale część z nich z różnych przyczyn musiała zrezygnować z udziału w wydarzeniu, więc już w trakcie zapisów ich miejsce zajęli kolejni chętni. Ostatecznie na torze pojawiło się przeszło 90 uczestników, z czego do rywalizacji, która rozpoczęła się po dwugodzinnej sesji treningowej typu Open Track, stanęły 82 osoby.

Co warte podkreślenia, setka kierowców zgłosiła się do udziału już w inauguracyjnej rundzie cyklu, która odbyła się w toruńskim MotoParku pod koniec czerwca. Wówczas ze względów organizacyjnych do startu dopuszczono jednakże „tylko” 60 z chętnych. Na drugą, sierpniową rundę TAT limit wynosił 70 uczestników i także został osiągnięty.

Trzy rundy nowej serii i za każdym razem osiągnięty limit zgłoszeń – podsumowuje Tomasz Niejadlik, dyrektor cyklu. - Takie liczby muszą cieszyć, tym bardziej, że ten nowy projekt przyszło nam rozwijać w bardzo trudnym momencie, w cieniu komplikującej wiele rzeczy pandemii koronawirusa. My tego zagrożenia też nie lekceważyliśmy, co wiązało się nie tylko dla nas, ale także dla naszych uczestników z szeregiem utrudnień, mimo tego wspólnie daliśmy radę. Dobry start tej ligi to bynajmniej nie tylko nasza zasługa, ale właśnie też wspaniałej społeczności, która skupiła się wokół niej i naprawdę wspierała nas w podejmowanych działaniach. Ludziom ewidentnie zależy na tym cyklu. To doskonały prognostyk na przyszłość i jednocześnie dla nas wielki motywator do dalszej ciężkiej pracy.
Liga Time Attack Trophy to nie tylko walka o jak najwyższe miejsca w poszczególnych rundach i klasyfikacjach generalnych całego sezonu. To także rywalizacja o oficjalne rekordy Toru Toruń, na którym odbywają się wszystkie rundy tej serii. Tabele rekordowych wyników prowadzone są nie tylko w klasyfikacji Open, ale też dla poszczególnych grup, klas, marek, a nawet popularnych modeli aut. Nic więc dziwnego, że rywalizacja o to, aby zanotować jak najlepszy czas pojedynczego okrążenia asfaltowej pętli toruńskiego toru, jest tak zacięta i wielkie emocje towarzyszom zawodnikom oraz kibicom od początku aż do samego końca sesji pomiarowych.

Broń do bicia rekordów

Absolutnie wyróżniający się rezultat podczas ostatniej rundy tegorocznego sezonu TAT zanotował startujący w klasie Buggy Jacek Kędzior. Profesjonalnie przygotowany przez niego do motorsportu na bazie kit cara o konstrukcji rurowej Mev Exocet to niesamowita broń do walki na torach. Co więcej, Jacek Kędzior bynajmniej wie, jak tę broń wykorzystać, dlatego najpierw w lato ustanowił rekordowy rezultat na Torze Łódź, a w październiku sięgnął po oficjalny rekord Toru Toruń, który od tego momentu wynosi 28.418s.

Znakomity wynik tego dnia zanotował również lider klasy 4, czyli aut z napędem na obie osie, Piotr Ćwikliński – 30.567s. Rezultatem tym przypieczętował swój tytuł mistrzowski w całym sezonie. Kierowca Subaru Imprezy WRX STI w gronie kierowców czeronapędówek zwyciężył we wszystkich trzech rundach. W finałowej odsłonie cyklu dosyć mocno naciskał go Michał Waloch (Ford Focus RS MK3) i on także złamał barierę 31 sekund, jednakże ciut szybszy ostatecznie okazał się Ćwikliński. Na najniższym stopniu podium stanął Piotr Musiał (Mitsubishi Lancer Evo VIII MR). Z kolei na podium kończącym sezon kierowcy Imprezy towarzyszyli Piotr Maćkiewicz (Audi TT 1.8T Quattro) i Marcin Krepski (Subaru Impreza WRX). Czwarte miejsce w październikowych zawodach i całej serii zajął miejscowy kierowca - Patryk Banz, kolejny zawodnik startujący Fordem Focus RS.



Kickster z kompletem punktów

Również mistrz klasy 3, w której w całym sezonie startowało aż 55 kierowców, zgromadził na swoim koncie komplet punktów. Sebastian Kraszewski, czyli popularny youtuber „Kickster”, zasiadając za kierownicą Mazdy RX-8, przygotowanej do motorsportu przez znanego rallycrossowca i konstruktora Marcina Wicika, zwyciężył we wszystkich trzech odsłonach tegorocznej serii TAT. Niewiele jednak brakowało, ażeby w finałowej rundzie, która w październiku odbyła się w MotoParku Toruń, znanego torunianina pokonał Michał Sobota w równie profesjonalnie przygotowanym do ścigania BMW E46 Compact 3,0. Walka o triumf w trzeciej rundzie TAT 2020 trwała do ostatniej, czwartej sesji pomiarowej. W niej "Kickster" ustanowił swój "personal best" na torze w Toruniu, uzyskując kapitalny rezultat 31.082s. Do tego momentu wśród zawodników klasy 3 prowadził Sobota. Sebastian minimalnie pokonując Michała w swoim ostatnim przejeździe, nie tylko symbolicznie zepchnął go z najwyższego stopnia podium tych zawodów, ale także pozbawił tytułu I-Wicemistrza Time Attack Trophy. Skorzystał na tym Michał Jakubik. To właśnie kierowca Hondy Prelude 2,2 zajął ostatecznie drugą lokatę w całym sezonie. Michał Sobota tym samym uplasował się w całym zestawieniu na trzeciej pozycji, zdobywając tytuł II-wicemistrza ligi. Czwarte miejsce w generalce zajął Zbigniew Stańczyk, startujący ultramocnym Mercedesem C215 CL55 AMG, który w obecnym, ...słabszym setupie uzyskuje już "tylko" około 650 KM. Dawniej, gdy gdańszczanin rywalizował w drag racingu - wyścigach na ćwierć mili, auto generowało nawet do 200 koni więcej.

Zwycięstwo rzutem na taśmę

O prymat w klasie 2 w sezonie 2020 rywalizowało prawie 50 kierowców. Mistrzem tej bardzo silnie i licznie obsadzonej klasy został Wojciech Prus (Ford Fiesta Kit Car MK3 1800). Osiągnięcie jest tym bardziej warte uznania i wyróżnienia, że końcowy triumfator w tegorocznym sezonie Time Attack Trophy wystartował tylko w dwóch z trzech rund. W obu okazał się najszybszy. Triumf w trzeciej, finałowej odsłonie całej serii pozwolił mu rzutem na taśmę wyprzedzić liderującego do tego momentu Kamila Zarodę, zasiadającego za kierownicą 140-konnego Mitsubishi Colta 1.6. Różnica pomiędzy tymi kierowcami w końcowym rozrachunku wyniosła zaledwie 2 punkty. II-wicemistrzem ligi został Marek Białka, startujący za kółkiem Mazdy MX-5 NBfl 1.8, który w ostatniej odsłonie cyklu uplasował się tuż za podium. Czwartą lokatę w klasyfikacji generalnej sezonu 2019 zajął Łukasz Lontkowski (Citroen C2 VTS). Na „pudle” za tę rundę obok Prusa stanęli z kolei Anna Wrzesińska (Honda Civic) i Daniel Gurzyński (Citroen Saxo VTS).



Po pierwsze sukcesy autem... babci

Mistrzem klasy 1 został Maciej Kwasiński, startujący Hondą Civic VI 1.4, który w poszczególnych rundach zajmował miejsca 3, 1 i 4, co dało mu dosyć pewny triumf w generalce. Tytuł I-Wicemistrza Ogólnopolskiej Ligi "Time Attack Trophy" wywalczył Dawid Lontkowski, zasiadający za kierownicą A-grupowego, 48-konnego Fiata 126p. Reprezentant Grupy Rajdowej LRacing w końcowym rozrachunku zgromadził o 2 punkty więcej od Pawła Olszewskiego, który za kierownicą Hondy Civic 1.3 czwartej generacji po bardzo licznych modyfikacjach uzyskiwał doprawdy rewelacyjne rezultaty podczas pierwszej i trzeciej rundy serii (obie pewnie wygrał). Zawodnik z powodów prywatnych niestety nie mógł wystartować w drugiej rundzie, a tym samym włączyć się w tym roku do walki z Kwasińskim o mistrzostwo ligi. Tytuł II-wicemistrza ligi okrasił jednak rekordem toru w klasie 1. Podczas ostatniej rundy prowadzona przez niego "Honda szybsza niż wygląda" pokonała jedno z okrążeń toruńskiego toru w znakomitym czasie 31.875s! Na podium tych zawodów stanęli też dwaj inni kierowcy przygotowanych do sportu Civiców – drugi był Krzysztof Wizner, a trzeci Adrian Rac. Na wyróżnienie niewątpliwie zasługuje też czwarty w końcowym zestawieniu sezonu 2020 Konstanty Hyżak, który starty w TAT rozpoczął od drugiej odsłony cyklu seryjnym Mitsubishi Coltem... pożyczonym od babci i od razu w debiucie stanął na trzecim stopniu podium. Podczas trzeciej, finałowej rundy cyklu zajął siódmą lokatę i tym samym przypieczętował miejsce tuż za podium w generalce.


W trzech eventach Time Attack Trophy łącznie wzięło udział ponad 150 kierowców, z czego łącznie z klasą Buggy Trophy aż 136 stanęło do walki w zawodach. Organizatorzy już planują drugą odsłonę serii. Ta rzecz jasna dopiero w przyszłym roku, jednakże to jeszcze nie koniec sezonu na torze w Toruniu. Grupa Motorsport Trophy przygotowuje bowiem jeszcze dwie rundy bratniej serii TAT, czyli ligi Track Day Trophy. Najbliższe zawody, o ile sytucja „covidowa” na to pozwoli, odbędą się już 11. listopada pod hasłem „Puchar Niepodległości”. Finałowa, trzecia odsłona odsłona cyklu TDT, czyli Toruńska Barbórka, zaplanowana jest na 05. grudnia.

Więcej szczegółów na oficjalnym fanpage'u organizacji, czyli Motorsport Trophy – Serie Samochodowe (https://www.facebook.com/MotorsportTrophy/).

Tekst: Motorsport Trophy

Reklama
Reklama
Reklama