Trzynasta edycja Wyścigu Górskiego Magura Małastowska przeszła do historii. Zakończona właśnie szósta runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski zamknęła wyścigowy weekend rozgrywany na malowniczej trasie prowadzącej z Małastowa do Gładyszowa. Podobnie jak dzień wcześniej, również niedzielnej rywalizacji towarzyszyła zmienna pogoda, która przez cały dzień wpływała na przebieg zawodów.
SOBOTA:
Deszcz, słońce i kapryśna pogoda. Pierwszy dzień rywalizacji w 13. Wyścigu Górskim Magura Małastowska, stanowiącym 5 rundę Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, upłynął pod znakiem zmiennej pogody i wielu emocjonujących wydarzeń na trasie. Zawodnicy od samego rana musieli mierzyć się z trudnymi warunkami atmosferycznymi, które wielokrotnie wpływały na przebieg rywalizacji.
Sobotnie zmagania rozpoczęły się przy padającym deszczu. Już podczas pierwszego podjazdu treningowego pech dopadł Mateusza Adamskiego (Opel Astra), który po kontakcie z barierą ochronną został zmuszony do zakończenia udziału w zawodach. Niedługo później rywalizację zakończył również Piotr Kuriata (Honda CRX). W trudnych warunkach najlepiej poradził sobie Maciej Kornaś 01:56,676 (Toyota GR Yaris), uzyskując najlepszy czas pierwszego treningu. Pecha nie uniknął również aktualny lider Klasyfikacji Generalnej - Sebastian Stec (Ford Fiesta), który nie ukończył pierwszego podjazdu treningowego, po kontakcie z barierą przed samą metą. Od tego czasu zaczęła się walka z czasem, czy zespół zdąży naprawić samochód na właściwą część dnia.
Drugi podjazd treningowy rozpoczął się przy poprawiającej się pogodzie. Po kilku minutach zza chmur wyłoniło się słońce, a nawierzchnia zaczęła stopniowo przesychać. Kierowcy podkręcali tempo, jednak różnice w przyczepności pomiędzy nasłonecznionymi fragmentami trasy,
a odcinkami przebiegającymi przez las nadal stanowiły duże wyzwanie. Efektem był między innymi kontakt z barierą Krystiana Kubatego (Renault Clio CT). Tym razem najszybszy okazał się Roman Baran (Mitsubishi Lancer).
Pierwszy podjazd wyścigowy rozpoczął się z opóźnieniem wynikającym z wcześniejszych warunków pogodowych. Mimo kilku drobnych przygód zawodnicy sprawnie pokonywali trasę,
a rywalizacja przebiegała bez większych zakłóceń. Na uznanie zasłużył również zespół Sebastiana Steca (Ford Fiesta), który sprawnie naprawił samochód po kontakcie z barierą podczas pierwszego podjazdu treningowego, dzięki czemu pierwszy podjazd wyścigowy padł łupem Sebastiana.
Prawdziwy test umiejętności przyniósł jednak drugi podjazd wyścigowy. Nad trasą ponownie przeszła ulewa, a gwałtowne opady deszczu znacząco utrudniły walkę o sekundy. Jan Kościuszko (BMW 2002) mimo kontaktu z barierą, uzyskał bardzo dobry rezultat. Problemy z utrzymaniem toru jazdy mieli również Andrzej Kaczmarczyk (Honda Civic V) oraz Aleksandra Gorczyca (Alfa Romeo MiTo QV), jednak oboje zdołali bezpiecznie ukończyć swoje przejazdy. Kilku zawodników musiało również powtórzyć podjazdy po wcześniejszych zatrzymaniach na trasie.
5 runda GSMP padła łupem Sebastiana Steca (Ford Fiesta), który uzyskał łączny czas 3:39,035. Drugie miejsce zajął Jakub Kozioł (Lamborghini Huracán ST Evo 2) ze stratą niespełna czterech sekund, a trzecie miejsce przypadło Maciejowi Kornasiowi (Toyota GR Yaris). Tuż za podium uplasował się Roman Baran (Mitsubishi Lancer), który przez cały dzień utrzymywał bardzo wysokie tempo. Czołową piątkę uzupełnił Bartłomiej Madziara (Lamborghini Huracán ST Evo 2).
NIEDZIELA:
Pierwszy podjazd treningowy rozpoczął się przy słonecznej aurze, jednak miejscami mokra nawierzchnia nadal wymagała od kierowców ostrożności. Wielu zawodników wykorzystało poranny trening przede wszystkim na ocenę przyczepności i dostosowanie ustawień samochodów do panujących warunków. Nie obyło się bez problemów – awarie wyeliminowały z dalszej jazdy Wiktora Bieńka oraz Łukasza Cybulsko.
Najlepszy czas pierwszego treningu uzyskał triumfator sobotniej rundy, Sebastian Stec (Ford Fiesta), osiągając wynik 1:48,610. Dla lidera klasyfikacji był to szczególny dzień, ponieważ zwycięskie tempo zaprezentował w dniu swoich urodzin.
Drugi podjazd treningowy przebiegał już przy stabilnej pogodzie. Przejazdy odbywały się sprawnie, a zawodnicy mogli w pełni skupić się na przygotowaniach do walki o punkty. Najszybszy ponownie był Sebastian Stec, który poprawił swój rezultat do 1:47,219. Jedyną większą przerwę spowodowała czerwona flaga wywieszona po zdarzeniu z udziałem Adriana Króla i konieczności oczyszczenia trasy.
Pierwszy podjazd wyścigowy potwierdził wysoką formę liderów klasyfikacji. Sebastian Stec uzyskał najlepszy czas – 1:44,403 – i zrobił kolejny krok w kierunku drugiego zwycięstwa podczas weekendu. Za jego plecami trwała niezwykle wyrównana walka o pozostałe miejsca na podium. Jakub Kozioł (Lamborghini Huracán ST Evo 2), Maciej Kornaś (Toyota GR Yaris) oraz Roman Baran (Mitsubishi Lancer Evo) zmieścili się w różnicy zaledwie 1,668 sekundy.
Najwięcej emocji przyniósł jednak finałowy podjazd wyścigowy. Pogoda po raz kolejny pokazała swoje nieprzewidywalne oblicze. Temperatura spadła, nad trasę napłynęły ciemne chmury, a po przejeździe około trzydziestu zawodników rozpoczęły się intensywne opady deszczu.
Pierwszym z kierowców, którzy padli ofiarą gwałtownie pogarszających się warunków, był Marcin Hobot (Honda Civic Type R). Po kontakcie z balotem jego samochód uderzył w barierę ochronną, co wymagało przerwania rywalizacji i uprzątnięcia trasy. Powstała przerwa pozwoliła części zawodników zmienić ogumienie na deszczowe, jednak trudnych sytuacji nie brakowało również później. Problemy spotkały Mateusza Jasłowskiego, którego Renault Clio zakończyło przejazd na barierze w okolicach punktu obserwacyjnego numer 4.
Najgroźniej wyglądające zdarzenie miało miejsce z udziałem Jakuba Kozioła. Kierowane przez niego Lamborghini Huracán ST Evo 2 na mokrej nawierzchni, uderzyło w barierę i zatrzymało się poza trasą. Na szczęście kierowca opuścił samochód o własnych siłach i nie odniósł żadnych obrażeń.
W klasyfikacji generalnej szóstej rundy GSMP nie doszło jednak do zmian w czołówce. Drugie zwycięstwo podczas weekendu odniósł Sebastian Stec (Ford Fiesta), uzyskując łączny czas 3:38,777. Drugie miejsce wywalczył Maciej Kornaś (Toyota GR Yaris) z wynikiem 3:42,606, a na najniższym stopniu podium stanął Roman Baran (Mitsubishi Lancer Evo), który ukończył zawody z czasem 3:47,081.
Szóstą rundę Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski ukończyło ostatecznie 70 zawodniczek i zawodników. Magura Małastowska po raz kolejny dostarczyła kibicom wielu emocji, a zmienne warunki atmosferyczne sprawiły, że walka o zwycięstwo trwała do ostatnich metrów trasy.