Publikacje

Młodzi Ambitni w Hiszpańskiej serii Cuna de Campeones

Dodane: 29.09.2020

Z Pit Bike do Moto5! Czwórka młodych zapaleńców startuje w Hiszpanii  

Igor Teske, Jeremi Wojciechowski, Maks Palmowski i Dawid Nowak. To czwórka młodych zawodników, która poznała się na treningach pit bike, a dziś ściga się w Hiszpanii w klasie Moto5. Z serii Cuna de Campeones wywodzi się wielu znanych hiszpańskich zawodników, czy Polacy powtórzą ich sukces?


Mimo, że start w hiszpańskiej serii był bardzo ambitnym pomysłem, okazało się, że młodzi motocykliści odnaleźli się w niej bardzo dobrze. Wcześniej odnosili oni sukcesy w zmaganiach pit bike na torach asfaltowych. Zapadła decyzja o kolejnym etapie. Wszystko jest częścią planu na rozwój ich kariery i przygotowanie do wielkiego świata wyścigów.
-Pomysł na starty w hiszpańskiej serii Moto5 jest dla nas kolejnym krokiem rozwoju i nauki rywalizacji na motocyklach typowo sportowych. Wychodzimy z założenia, że trzeba wszystko robić z głową- krok po kroku. Starty na motocyklach tej klasy to jeden ze szczebli drabiny, który musimy przejść żeby móc rozwijać się i iść dalej- mówi Robert Wojciechowski, tata Jeremiasza. -Nasi zawodnicy bardzo dobrze odnaleźli się zarówno na torze, jak i w paddocku hiszpańskich zawodów. Oczywiście nikt nie oczekiwał od nich, że będą od razu walczyć o czołowe pozycje. Założenia zespołu są jasne - powoli krok po kroku do przodu. Poziom hiszpańskich zawodników jest bardzo wysoki, aczkolwiek chłopcy z teamu “KidzGP” szybko się uczą i gonią stawkę.

Cuna de Campeones to hiszpańska seria wyścigowa połączona z mistrzostwami Hiszpanii oraz organizacją zawodów na różnych szczeblach. Siedziba organizatora zlokalizowana jest w Walencji, przy samym torze Ricardo Tormo. W siedzibie działa też szkółka motocyklowa dla dzieci od 4 roku życia. Właśnie z niej wywodzi się chociażby wielu zawodników mistrzostw świata Moto3.
-To właśnie tam najlepiej widać, że trening każdego zawodnika musi być zróżnicowany- mówi Igor Teske. -Cieszymy się, że pit bike tak rozwinęły się w Polsce, bo to solidna podstawa i start do dalszej kariery. Chociażby w hiszpańskich KSB jeździ się na wszystkim- od pocket bike przez pit bike, po miniGP. Technikę trzeba ćwiczyć cały czas, dlatego nasze starty w Moto5, przeplatamy ze startami w Pucharze Polski Pit Bike SM, czy niedawnych Mistrzostwach Polski. -Cieszę się, że możemy poznawać kulturę zawodniczą w innym kraju. A wiadomo, że w Hiszpanii wyścigi motocyklowe mają bardzo długą historię i tradycje. Na początku był strach, bo to nowe miejsce, nowy język, nowi ludzie. Szybko okazało się, że zostaliśmy przyjęci jak równi, a do tego wszyscy są bardzo pomocni i serdeczni. Na pewno bardzo dużo się tu nauczymy, za co dziękujemy naszym rodzicom- mówi Dawid Nowak.


Jakie przed zawodnikami stawiane są kolejne cele? Przede wszystkim ma to być solidny wstęp do kariery motocyklowej.
-Staramy się nie wywierać na chłopcach presji. Na tym etapie ma być to dla nich przyjemność. Jednocześnie podchodzimy do treningów bardzo profesjonalnie i z całym sercem. Pracujemy z trenerem, dbamy o cykliczność i różnorodność. O treningi zarówno na placu, torze, ale i te ogólnorozwojowe. Chcemy uczyć swoje dzieci sportowego stylu życia i ducha walki. Mam nadzieję, że to przełoży się na rezultaty-tłumaczy Radosław Palmowski, tata Maksa.
-Jestem bardzo dumny z moich podopiecznych. Robią kawał dobrej roboty, mówię tu zarówno o zawodnikach, jak i rodzicach, którzy bardzo angażują się w ich rozwój- dodaje trener teamu, Paweł Szkopek. -Mają ogromny potencjał i go nie marnują. Cały czas szlifują formę i ten progres widać z zawodów na zawody. Oczywiście trzymam kciuki za kolejne starty. Najważniejsze co tam mają do zdobycia to nie tytuły, a bezcenne doświadczenie. Powodzenia!
Najbliższa hiszpańska runda, w której wystąpią młodzi Polacy już w pierwszy weekend października na torze Aragon. Do rywalizacji stanie wtedy ponad dwudziestka zawodników Cuna de Campeones oraz zawodnicy European Talent Cup, juniorskich mistrzostw świata Moto3 oraz mistrzostw Europy Moto2. Kolejne dwie odbędą się na torach: Kotarr i Walencja.

Reklama
Reklama
Reklama