Newsy

Lipno wielkie otwarcie
Inauguracja Mistrzostw Polski w Motocrossie

Dodane: 06.06.2023

Mistrzostwa Polski w Motocrossie runda w Lipnie od dawna wzbudzała wiele emocji. Po pierwsze dlatego, że pierwsza, po drugie w zmienionej formule, po trzecie na torze, który co sezon zaskakuje nowinkami. I rzeczywiście… W tym roku seria MP została mocno okrojona i zawodnicy mają do zaliczenia tylko cztery imprezy: w Lipnie, Człuchowie, Nakle i Chełmnie, a każda z nich inna. W Lipnie harmonogram zawodów przypominał stosowany przez organizatorów MXGP: sobota treningi i kwalifikacje, niedziela wyścigi. Jak zwykle to co nowe nie u wszystkich spotkało się z aprobatą, no ale jak mawia stare przysłowie: jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. Przy okazji… W Mistrzostwach Świata wprowadzono dodatkową punktację za wyniki w kwalifikacjach. Może by i u nas zrobić podobnie, co mogłoby dostarczyć dodatkowych emocji? A co do zmian lipnieńskiego obiektu, to zaskoczył wszystkich wspaniale prezentujący się budynek klubowy MX Lipno ze słynnym tarasem ozdobiony imponującym muralem plus kilka modyfikacji na samym torze.



Treningi i kwalifikacje
Dla bacznego obserwatora i jedne i drugie są znakomitą okazją do zapoznania się z układem sił. Nic więc dziwnego, że obserwowało je spore grono kibiców. W klasie MX65 najszybciej poruszał się na torze Maksymilian Komosa, ale od Celeja i Tomtały dzieliły go dziesiąte sekundy. Czyżby miało dojść do pojedynku pomiędzy szkołami Mańka i Wizgiera? W „osiemdziesiątkach” zgodnie z przewidywaniami z dużą przewagą brylował Michał Psiuk, w setkach Bartosz Jaworski, a w MX2 Jan Kotowicz. W klasie Open najlepszy czas odnotował Kuba Barczewski, ale tuż za nim uplasował się Szymon Staszkiewicz, który w tym sezonie tam gdzie się pojawi bierze wszystko. Czyżby taktyczna zmyłka? Wśród Mastersów stawkę objechał Łukasz Kędzierski. Jako że po kwalifikacjach czasu do nocnej ciszy było sporo, krótki rekonesans po padoku. W Lipnie to miejscówka przypominająca raczej ekskluzywny camping, gdzie pojawiło się kilka stanowisk teamowych niemal żywcem wyjętych z MXGP. Kolorowe obrendowane pawilony, a zamiast suszących się butów czy skarpet banery ze zdjęciami zawodników.

WYŚCIGI
Od wczesnych godzin rannych na tor przy ulicy Kardynała Wyszyńskiego ciągnęły coraz liczniejsze grupki kibiców. Jak ocenili organizatorzy, w „piku” mogło ich być ponad trzy tysiące!



MX65
Pierwszy start i pierwszy holeshot wzięty przez Eryka Landowskiego. Po chwili prowadzenie objął Jakub Celej, do skoku na pozycję lidera szykowali się pozostali faworyci: Hinc, Landowski, Tomtała, Ten ostatni w pewnym momencie wziął na celownik Jakuba, i zaczął gwałtownie przyspieszać ruszając za nim w pogoń. Skuteczny atak miał miejsce na „saharze” i Tymek wyszedł na prowadzenie. Batalia rozegrała się o miejsce drugie pomiędzy Celejem i Hincem, który przed samą metą mistrzowskim manewrem po wewnętrznej objechał rywala. Drugi wyścig i kolejne emocje. Kto weźmie dwie stówki za holeshota? Omijając mały kocioł na pierwszym zakręcie był to Tymon Tomtała. Ale cieszyć się z nagrody przyjdzie później, bo trzeba bronić się przed Celejem i uważać na dublowanych zawodników. Wyścig wbrew oczekiwaniom spokojny i bez sensacji. Top3: Tomtała/Celej/Hinc.

MX 85 (wspólny wyścig z MX Kobiet)
Czy znakomicie jadący w Mistrzostwach Europy Nord Michał Psiuk potwierdzi swoją świetną formę? Co prawda przegrał holeshota na rzecz…Jasińskiej, ale błyskawicznie przedostał się na czoło całej, „dwuklasowej” stawki. Jechał coraz szybciej, coraz pewniej nie dając nikomu szans. Za jego plecami do skoku szykował się cały czas Kuba Pućkowski, choć skracanie dystansu nie szło zbyt szybko. Czy wystarczy czasu, aby bezpośrednio zagroził swojemu klubowemu koledze? 47 sekund różnicy to jednak zbyt dużo, by taką stratę nadrobić. Drugi przejazd to małe spóźnienie Michała Psiuka, ale błyskawicznie przedarł się na początek stawki i ruszył po zwycięstwo. Sporo roboty miał Pućkowski mając do objechania kilku zawodników, co uczynił zapewniając sobie miejsce na pudle. Top3: Psiuk/Pućkowski/Pawełczak.



MX Kobiet
Dziewięć dziewczyn na dwu i czterosuwach, z niekwestionowaną faworytką na czele, uczestniczką Mistrzostw Świata Kobiet, trzecią zawodniczka MP Kobiet 2022 Adriją Skudutyte. Ale motocross, jak większość sportowych dyscyplin jest nieprzewidywalny, więc wszystko mogło się zdarzyć. Zabrakło niestety aktualnej mistrzyni Polski Anny Stecjuki. Z powodu upadku dość szybko odpadła z rywalizacji Hania Szczucińska. Tymczasem Adrija - absolutna dominatorka w swojej klasie - jechała niewiele wolniej od Psiuka nie dając żadnych szans rywalkom. W drugim biegu holeshota i kasę zgarnęła Adrija oraz stanęła na najwyższym stopniu podium. Ale łatwo nie było, bo w pewnym momencie została wyprzedzona przez Oliwię Wiśniewską. Minęło kilkadziesiąt sekund i… dziewczyny wpadły na siebie lądując na ziemi. Na szczęście nic się nie stało, szybciej poderwała się Adrija i pomknęła przed siebie. Top3: Skudutyte/Wiśniewska/Jasińska.

MX Masters
Klasa, która już drugi sezon dostarcza chyba największych emocji, a to za sprawą dwóch zawodników: Karola Kędzierskiego i Macieja Zdunka. Ich pojedynki to miód na serce każdego chyba fana motocrossu. Holeshota wziął Karol Kędzierski, ale to o niczym nie świadczyło, bowiem natychmiast do koła Carlosa przykleił się Zdunek. Karol, trochę poobijany po kwalifikacjach, na „saharze” oddał pole rywalowi, jednak nie odpuścił co jakiś czas zbliżając się na centymetry do Maćka. Raz po zewnętrznej, raz po wewnętrznej szukając okazji, żeby ukąsić. I ukąsił na czas jakiś do momentu, gdy Zdunek ponownie wyszedł na prowadzenie zyskując coraz większą przewagę, dublując wszystkich rywali poza braćmi Kędzierskimi. Drugi wyścig i drugi holeshot, tym razem za 200 zeta. I mamy powtórkę z rozrywki, czyli na kole Carlosa Zdunek, krótki pojedynek i wyjście na prowadzenie. Od tego momentu zawodnik z Gdańska zaczął budować coraz większą przewagę wygrywając ten bieg. Top3:Zdunek/Kędzierski/Korolov



MX125/MX2
Jakub Kurowski (MX2) zameldował się jako pierwszy na linii holeshota, by po chwili oddać prowadzenie niekwestionowanemu dominatorowi w klasie MX125 Bartoszowi Jaworskiemu. Pojechał nie tylko efektywnie, ale i bardzo efektownie łamiąc swoje moto na każdym skoku. Tymczasem w MX2 o podium zaciekle walczył duet Szczepanek/Rompkowski. Szczepanek miał dosiąść 450-tki, jednak niedawna kontuzja (zerwane więzadło) skłoniła zawodnika do startu w klasie o lżejszym kalibrze. Obydwaj zawodnicy toczyli bój podobny do tego, jaki zaserwowali nam Carlos i Zdunek. Przed sobą mieli tylko Kotowicza. Ale do głosu zaczął dochodzić Dawid Zaremba, który z okrążenia na okrążenie nabierał coraz większej prędkości wyprzedzając kolejnych kandydatów na pudło. W międzyczasie inne zdarzenie przykuło uwagę widzów, bowiem glebę zaliczył Jaworski, tracąc na moment prowadzenie w stawce „setkarzy”. Zabawne, dzięki temu wymieszaniu klas miało się wrażenie, że wszyscy walczą ze wszystkimi, nie zważając na „klasowe podziały”. Taki pojedynek zafundowali kibicom Kotowicz (MX2) vs. Jaworski (MX125). Coś niebywałego. Wykorzystał to Dawid Zaremba (MX125) i zaczął przeć jak czołg goniąc Jaworskiego, a ponieważ przed zawodami został zgłoszony do startu także w MX2, pojawiła się szansa na zwycięstwo w tej klasie. I tak też się stało… W „setkach” wygrał Jaworski, w MX2 Zaremba. Czy wyścig drugi miał mieć równie emocjonujący przebieg? Zwłaszcza, że Zaremba pojawił się na maszynie na nowym moto, poprzednie zaczęło szwankować pod koniec wyścigu. Ponownie Kurowski złapał tym razem płatnego holeshota, ale do głosu zaczęli dochodzić liderzy poprzedniego biegu. Poza Zarembą, bo ten zaplątał się w okolicach 9. miejsca. W miarę upływu czasu niwelował straty, by ostatecznie w MX2 zająć pierwsze miejsce, a w MX125 drugie. W setkach objechać nie dał się Jaworski. Top3 MX125: Jaworski/Zaremba/Kowalski, MX2: Zaremba/Kotowicz, Szczepanek.

MX Open
Królewska klasa, ale na pewno nie pod względem liczebności (13). Za to ciekawa, jeśli chodzi o skład: Staszkiewicz, bracia Kędzierscy, Barczewski… Nie pojawił się niestety Maciek Zdunek. Start wygrał Karol Kędzierski, w przyczajeniu przez pewien czas pozostawał Staszkiewicz. Niezbyt długo jednak, do ataku ruszył na drugim okrążeniu. Carlos padł ofiarą Szymona jako pierwszy, a na jego kolejną, Kubę Barczewskiego, trzeba było trochę poczekać. Przez dłuższy czas Staszkiewicz trzymał kontrolowany dystans, co na bardzo wybitym torze nie było sprawą łatwą. W końcu na pięć minut przed końcem wyścigu zaatakował po wewnętrznej. Skutecznie. Drugi wyścig bez Carlosa za to ze Zdunkiem. 200 złotych powędrowało do kieszeni Staszkiewicza, za nim pomykali Zdunek i Barczewski. Ten ostatni robił wszystko, aby objechać Szymona, walczył jak lew, był momentami bardzo, bardzo blisko, ale jednak nie dał rady. Staszkiewicz zwycięzca! Top3: Staszkiewicz/Barczewski/Kędzierski (Ł.)

WYNIKI


Tekst i zdjęcia: Krzysztof Hipsz
Reklama
Reklama
Reklama